Masz przedłużacz? Wkrótce nie będzie już potrzebny

Masz przedłużacz? Wkrótce nie będzie już potrzebny

Autor:

w

Czy przedłużacze elektryczne znikną z naszych domów? Wiele wskazuje na to, że będzie ich coraz mniej.

Większość z nas korzysta z przedłużaczy, aby podłączyć urządzenia nawet w miejscach, gdzie nie ma gniazdek elektrycznych. Te znane wszystkim akcesoria nieuchronnie odchodzą w zapomnienie, a ich utrata jest spowodowana zmianami w projektowaniu mieszkań i domów. Stają się one bowiem coraz bardziej funkcjonalne, a jednocześnie estetyczne i uporządkowane. Czy wkrótce zapomnimy o przedłużaczach? Wiele na to wskazuje.

Nadchodzi koniec przedłużaczy

Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale siedząc przy biurku, posiadam w swoim pomieszczeniu aż trzy przedłużacze. Każdy z nich nie tylko umożliwia podłączenie większej liczby urządzeń niż pojedyncze gniazdko, ale także „przenosi” dostęp do prądu w bardziej komfortowe miejsce. Taka sytuacja występuje w większości domów, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nic w tym dziwnego, jedno gniazdko nie zaspokaja naszych potrzeb, kiedy jednocześnie musimy podłączyć kilka urządzeń. To właśnie w takich przypadkach przedłużacz staje się niezbędny, oferując trzy kluczowe funkcje – dogodną lokalizację, dodatkowe gniazdka i zabezpieczenie w przypadku np. zwarcia.

Coraz więcej wskazuje jednak na to, że z przedłużaczami możemy powoli żegnać się, zwłaszcza gdy planujemy zakup nowego mieszkania lub domu. W ramach licznych trendów związanych z nieruchomościami, jednym z mniej dostrzegalnych jest wzrost liczby gniazdek elektrycznych. Montuje się je coraz więcej, w praktycznych miejscach, a niektóre z nich oferują również innowacyjne rozwiązania, takie jak chowanie się do ściany.

Nie jest to jednak żadna rewolucja, lecz symptomy dbałości o nasze przyszłe potrzeby elektryczne już na etapie projektowania mieszkań. Te potrzeby znacznie się zmieniły w ostatnich latach, a jeszcze bardziej różnią się od rozwiązań oferowanych przez mieszkania z ubiegłego wieku. Kiedyś w salonie wystarczały dwa lub trzy gniazdka. Dziś taka sytuacja jest bardzo niewygodna, a my musimy korzystać z przedłużaczy, by podłączyć telewizor, konsolę, soundbar, ładowarki czy inne akcesoria – nie wspominając o lampkach.

Czytaj dalej poniżej


Koniec z walką o prąd. Ten duet ma (prawie) wszystko, czego potrzebujesz w podróży

To zatem interesujące, bo nasz osobisty rozwój technologiczny i zapotrzebowanie na nowinki widoczne są również w projektach nowych mieszkań i domów. Te muszą oczywiście nadążać za trendami, dlatego w ofertach sklepów pojawia się coraz więcej mebli i urządzeń dostosowanych do naszych potrzeb – np. kanapa z wbudowanymi gniazdkami w oparciu nie jest już niczym zaskakującym. Komfort, jaki to zapewnia, jest naprawdę nie do opisania.

Zamiast przedłużacza – więcej smart-gniazdek

Zmienia się nie tylko rozmieszczenie i liczba gniazdek w domach, ale także ich rodzaj. Coraz częściej decydujemy się na gniazdka dedykowane do ładowania, które posiadają porty USB-A lub USB-C. Pozwalają one podłączyć telefon jedynie za pomocą kabla, bez potrzeby korzystania z kostki. To znaczące ułatwienie w codziennym życiu, ponieważ gniazdko pozostaje wolne, a my korzystamy jedynie ze złącza USB. Pojawiają się również modele gniazdek na kilka urządzeń, które chowane do ściany, nie szpecą designu danego wnętrza.

Nasza przestrzeń nie musi być już dostosowywana do gniazdek. To gniazdka, dzięki swoim funkcjonalnościom i rozmieszczeniu, dostosowują się do przestrzeni. Czy zatem przedłużacze całkowicie znikną z naszych domów? Pewnie nie w pełni, ale z pewnością w miarę upływu lat ich liczba będzie malała. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ dodatkowy kabel przeciągnięty między meblami często wygląda nieestetycznie, a problem ten można rozwiązać lepszym rozplanowaniem dostępnych „kontaktów”.