NASA zrealizuje misję jedyną w swoim rodzaju. Oto czym jest PRIMA

NASA zrealizuje misję jedyną w swoim rodzaju. Oto czym jest PRIMA

Autor:

w

Kosmos nieustannie odkrywa przed nami swoje tajemnice. NASA planuje zatem wykorzystanie nowego narzędzia, które umożliwi zgłębienie miejsc, niedostępnych dla obecnych obserwatoriów.

W dobie, gdy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zdobywa uznanie dzięki wyjątkowym zdjęciom w bliskiej i średniej podczerwieni, nadal korzystamy z niezawodnego Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, a czekamy także na pierwsze zdjęcia z Nancy Roman Space Telescope, który zbliża się do punktu Lagrange’a L2. Mimo tak ogromnej ilości danych z kosmosu, NASA nie zamierza zwalniać tempa. Przeciwnie, amerykańska agencja kosmiczna właśnie ogłosiła, że projekt PRIMA (PRobe far-Infrared Mission for Astrophysics) wszedł w fazę B rozwoju. To nie będzie zwykły satelita, a pierwsza misja klasy Probe Explorers, której zadaniem jest wypełnienie luki w badaniach nad promieniowaniem dalekiej podczerwieni.

Warto podkreślić, że faza B oznacza kontynuację prac nad projektem oraz technologiami niezbędnymi do jego realizacji. Chociaż start nie jest jeszcze pewny, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, PRIMA ma być wystrzelona w 2033 roku i prowadzić obserwacje przez co najmniej pięć lat.

Czegoś takiego jak PRIMA jeszcze nie było

Dla pasjonatów technologii kosmicznych to niewątpliwie moment przełomowy. Dotychczas JWST umożliwiał obserwowanie kosmosu w bliskiej i średniej podczerwieni, natomiast PRIMA skupi się na dalekiej. Choć może to wydawać się nieistotne dla nas, ludzkich obserwatorów, różne długości fal ujawniają różne procesy zachodzące we Wszechświecie. Daleka podczerwień może odkryć promieniowanie pochodzące z chłodniejszego gazu i pyłu, które są kluczowe w procesach powstawania gwiazd, planet i galaktyk.

Czytaj dalej poniżej


NASA przeprowadzi trzy badania. Bez nich nie ma mowy o księżycowej bazie

NASA dąży do lepszego zrozumienia, jak kosmos zmieniał się przez miliardy lat. PRIMA będzie badała między innymi narodziny planet poza Układem Słonecznym, ewolucję galaktyk oraz rozwój czarnych dziur.

Nowe okno na wszechświat

NASA ma długą historię programu Explorers, którego początki sięgają 1958 roku, kiedy to wystrzelono satelitę Explorer 1, pierwszy amerykański satelita umieszczony na orbicie. Od tego czasu program obejmował już ponad 100 misji naukowych, w tym projekty Uhuru oraz Cosmic Background Explorer, dzięki którym uzyskano wyniki nagrodzone później Nagrodami Nobla.

Nowa klasa Probe Explorers została zaproponowana na podstawie rekomendacji zawartych w opublikowanym w 2020 roku dziesięcioletnim planie rozwoju astronomii i astrofizyki. NASA poszukiwała misji do zrealizowania ambitnych celów naukowych, przy jednocześnie rozsądnych kosztach i czasie. Ostateczne koszty są szczególnie istotne, gdyż kontynuowanie dotychczasowych działań oraz nowe przedsięwzięcia generują wydatki, a brak dodatkowego finansowania stawia agencję w trudnej sytuacji.

Dlatego także oprócz wartości naukowej, brane pod uwagę były wykonalność projektu, harmonogram oraz technologie, które w przyszłości mogą być przydatne przy budowie większych obserwatoriów. Sercem PRIMA będzie teleskop o średnicy 1,8 metra. Jak zauważa Shawn Domagal-Goldman, dyrektor Działu Astrofizyki NASA, jedna misja nie może odkryć wszystkich tajemnic wszechświata. Współpraca różnych obserwatoriów będzie kluczowa. Jeden teleskop dostarczy szczegóły w jednym zakresie fal, inny w innym, co pozwoli na stworzenie bardziej kompleksowego obrazu badanego obiektu niż w przypadku obserwacji przy pomocy tylko jednego instrumentu.

Skala projektu jest znaczna; koszt samej misji PRIMA został ograniczony do 1,2 miliarda dolarów, co nie uwzględnia kosztów startu.

Grafika: NASA