Star Wars: Galactic Racer – recenzja. Takich Gwiezdnych Wojen na PS5 się nie spodziewałem

Star Wars: Galactic Racer – recenzja. Takich Gwiezdnych Wojen na PS5 się nie spodziewałem

Autor:

w

Star Wars: Galactic Racer to jedno z największych zaskoczeń ostatnich lat. Takich Gwiezdnych Wojen mi brakowało.

Utrata przez EA licencji na wyłączność na tworzenie gier z uniwersum Gwiezdnych Wojen to jedno z najlepszych wydarzeń, jakie mogły spotkać sagę stworzoną przez George’a Lucasa. Dzięki temu inne studia mają szansę pokazać swoje umiejętności, zarówno te większe, jak i mniejsze. Przykładem może być najnowsza produkcja Star Wars: Galactic Racer, której premiera zaplanowana jest na 6 października. Gra będzie dostępna na PlayStation 5, XBOX Series X|S oraz PC, a za jej produkcję odpowiada studio Fuse Games. Miałem przyjemność zagrać w tę grę na PlayStation 5 przez ostatnie kilka dni i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. To chyba moja ulubiona wyścigówka ostatnich lat.

Akcja Star Wars: Galactic Racer rozgrywa się po upadku Imperium, gdy Nowa Republika stara się przywrócić porządek, a na Zewnętrznych Rubieżach zyskują na popularności nielegalne wyścigi, które mają zaspokoić głód emocji miłośników motoryzacji – śmiertelnie niebezpiecznych wyścigów, znanych doskonale z Epizodu I. Darius Pax tworzy Ligę Galaktyczną, a gracz wciela się w postać Shade’a – tajemniczego kierowcy, który ma własne porachunki z aktualnym mistrzem Ligi, Kestarem Boolem.

Szybki jak błyskawica. Tu każdy wyścig ma najwyższą stawkę

Najważniejszym elementem gry jest rozgrywka. Nie jest to klasyczne ściganie, polegające na przebywaniu kolejnych tras. Twórcy postawili na nieco zaskakującą mechanikę, określaną jako „runs-based”, która czerpie z gatunku rogue-lite. Wyścigi podzielono na trzy akty, w trakcie każdego z nich wybieramy jedną z wielu rozgałęziających się ścieżek zdarzeń: tradycyjne wyścigi, eliminacje (gdzie z ostatnich miejsc eliminowani są zawodnicy), testy terenowe oraz niespodziewane spotkania prowadzące do zdobycia dodatkowych ulepszeń lub uszkodzeń.

Co istotne, nie zawsze trzeba zajmować pierwsze miejsce, ale zbyt wiele kolizji lub niespełnienie wymogów konkretnej konkurencji kosztuje wizytujący żeton wstępu do Ligi. Gdy stracimy wszystkie, podejście do całego turnieju kończy się niepowodzeniem, co zmusza do powrotu na sam początek. Część postępów zostaje jednak z nami, dzięki czemu kolejne próby zaczynamy silniejsi i z czasem otrzymujemy więcej punktów do rozdysponowania na różne statystyki naszego pojazdu, umiejętności lub dodatki, które pozwolą nam np. dłużej korzystać z dopalacza.

Czytaj dalej poniżej

Grasz w gry na telefonie? Mam dla Ciebie złe wieści

To sprawia, że presja w Star Wars: Galactic Racer jest niezwykle satysfakcjonująca. Nie ścigamy się wyłącznie o lepszy czas, lecz w każdej chwili musimy rozważać, czy warto ryzykować kolejny manewr, agresywny atak lub dłuższe korzystanie z dopalacza. Z drugiej strony, dla osób, które nie przepadają za powtarzaniem fragmentów kampanii po porażkach, gra może okazać się zbyt frustrująca. Nawet ja obawiałem się tego, zwłaszcza że gra nie należy do najłatwiejszych, mimo ustawienia najniższego poziomu trudności. Przy ogromnych prędkościach dostrzeganie zakrętów i przeszkód na pierwszy rzut oka może być wyzwaniem. To jeden z poważniejszych minusów tej gry, ponieważ wskaźniki informujące o zakrętach czy zwężeniach są często słabo widoczne. Z drugiej jednak strony można to zrozumieć – w końcu mamy do czynienia z najniebezpieczniejszymi wyścigami w galaktyce, a każdy błąd ma swoje konsekwencje.

Trzy rodzaje pojazdów i niespodzianka dla fanów

Podstawowe pojazdy dostępne w Star Wars: Galactic Racer oferują trzy różne podejścia do zabawy. Śmigacz lądowy to najbardziej klasyczna maszyna, charakteryzująca się dobrą stabilnością i umiejętnością drifty. Ścigacz wyróżnia się zwinnością oraz przyspieszeniem, a energię zebraną z hamowania można wykorzystać na dodatkowe dopalenie. Ślizgacz przypomina niewielki myśliwiec i korzysta z efektownego manewru Knife Edge, co pozwala na ciasne zakręty. Osobną kategorią są pody, znane z filmowych wyścigów – znacznie szybsze i bardziej niebezpieczne, które pojawiają się w obecności Sebulby, opowiadającego swoją historię z perspektywy zawodnika biorącego udział w najbardziej zwariowanych wyścigach w galaktyce.

Najistotniejszym elementem jazdy są dwa systemy przyspieszania. Dostępny jest klasyczny dopalacz z paskiem odnawiania, a także silnik strumieniowy z własnym dopalaczem, dającym potężne przyspieszenie, ale przy dłuższym użytkowaniu grożącym przegrzaniem pojazdu. Przetrzymywanie go zbyt długo może zakończyć się eksplozją. Musimy non stop balansować pomiędzy oboma systemami, ostrożnie ocierając się o granice awarii, a do tego zmagać się z różnorodnymi przeszkodami, atakami ze strony przeciwników oraz ciasnymi zakrętami i tunelami, w których o kolizję nietrudno.

Ulepszenia naprawdę zmieniają sposób jazdy

Po wyścigach na zróżnicowanych planetach trafiamy do specjalnych hubów, gdzie możemy rozmawiać z różnymi postaciami, kupować części i rozwijać nasz pojazd. Ulepszenia wpływają na takie aspekty jak prowadzenie, drifty, zakręty, wytrzymałość, silnik strumieniowy czy akumulator, a każda z trzech podstawowych klas pojazdów ma swoje specjficzne ulepszenia. Dodatkowo istnieją części o różnej rzadkości, aktywne zdolności ofensywne i defensywne oraz 14 stylów kierowcy, które mogą diametralnie zmienić sposób rywalizacji. To element, w którym system rogue-lite ma ogromne znaczenie, gdyż nie budujemy jednego idealnego pojazdu na długie godziny. W kolejnych próbach otrzymujemy różne części, możliwości i warunki, co sprawia, że czasem warto stworzyć maszynę z maksymalną prędkością, innym razem skoncentrować się na taranowaniu rywali czy odporności na zagrożenia środowiskowe, takich jak zamrożenie, przegrzanie czy korozja. Dzięki temu nawet powtarzane zawody mogą wyglądać zupełnie inaczej.

Na Jakku upał utrudnia korzystanie z silnika strumieniowego, na Lantaanie woda chłodzi układ, a lawa go rozgrzewa. Ando Prime pozwala na dłuższe korzystanie z dopalacza dzięki niskiej temperaturze, lecz zbyt długo utrzymujący się mróz prawie uniemożliwia sterowanie. Znajdziemy również Sentinel One, zagrażającego kwaśnymi rzekami, oraz Crait, ze zdradliwym terenem. Nie mogło również zabraknąć Tatooine, które przywraca klimat klasycznych wyścigów z filmów. Mamy także Derven Acos, pełne pułapek i jedno z najważniejszych miejsc w Galaktycznej Lidze.

Arcade i multiplayer dają powód, by zostać na dłużej

Kampania fabularna to dopiero początek przygody w tej grze. Tryb Arcade oferuje próby czasowe, specjalne wydarzenia oraz wyzwania dla różnych typów pojazdów. Mamy również Scenariusze, które pozwalają na sprawdzenie dłuższych zestawów przypisanych do konkretnych postaci i gotowych buildów. Największy potencjał na długie granie ma jednak tryb wieloosobowy. Online można rywalizować maksymalnie z 12 osobami jednocześnie. W wyścigach podracerów limit ten zmniejsza się do ośmiu uczestników. Jeden z trybów online przenosi pomysły z kampanii do sieci: podczas pierwszych pięciu zawodów zbieramy nagrody i budujemy coraz mocniejszy statek, a następnie stawiamy wszystko na finał. Oferowane są również zakłady dotyczące własnej pozycji, kontrakty oraz rozwój konta, który odblokowuje nowe postacie i elementy kosmetyczne. Niestety brakuje mi jednak lokalnego trybu wieloosobowego na podzielonym ekranie, który mógłby jeszcze bardziej wzbogacić doświadczenie z gry.

Star Wars: Galactic Racer. To pozycja obowiązkowa dla fanów szybkich wyścigów i Gwiezdnych Wojen

Star Wars: Galactic Racer to nie tylko hołd dla wyścigów podracerów. To pełnoprawna, nowoczesna zręcznościówka wyścigowa, która testuje zarówno umiejętności, jak i cierpliwość graczy. Gra jest szybka, bezlitosna i wykorzystuje ogromny potencjał, oferując naprawdę wiele. Nieco skomplikowana mechanika, bazująca na powtarzalności, może podzielić graczy, ale dzięki niej każde kolejne zawody to coś więcej niż tylko zaliczenie poziomu. Studio Fuse Games z ogromnym wyczuciem uchwyciło ducha Star Wars Episode I: Racer oraz serii Burnout, za którą część zespołu odpowiada, wprowadzając własne pomysły, które sprawiają, że chce się grać bez końca. To bez wątpienia jedna z najlepszych gier z nazwą Gwiezdne Wojny w tytule.