Karty Pokémon są obecnie tak bardzo pożądane, że niektórzy kolekcjonerzy przekraczają granice zdrowego rozsądku, prawa, a nawet podstawowej przyzwoitości.
Fani Pokémonów tworzą jedną z najbardziej ekscentrycznych społeczności. W każdej grupie wiekowej można natknąć się na zapalonych kolekcjonerów, którzy mają niezdrową pasję do zbieractwa i gotowi są wydać ogromne sumy na specjalne karty kolekcjonerskie. Karty w tym uniwersum mają szczególne znaczenie, ponieważ towarzyszą Pokémonom od ich pierwszego pojawienia się w kulturze popularnej, w 1996 roku. Dla niektórych fanów stają się wręcz obsesją, skłaniającą do podejmowania skrajnie nierozsądnych i niezgodnych z prawem decyzji.
Chciał wiedzieć, kiedy przyjadą karty – posunął się o krok za daleko
Kto kolekcjonował w życiu karty, czasopisma czy modele do sklejania, wie, jak ekscytujący jest moment nowej dostawy do sklepu. 72-letni Kent Kubasta z Ohio musiał jednak być szczególnie zniecierpliwiony, gdyż postanowił podłożyć dostawcy nadajnik GPS, aby śledzić jego położenie.
Choć brzmi to jak fabuła komedii, nie jest to żart. Ten miłośnik Pokémonów, mimo swojego wieku, wykazał się wystarczającą pomysłowością, aby przymocować nadajnik śledzący firmy SpyTech do samochodu dostawczego zaparkowanego przed sklepem Operation Fandom w Wooster. Dlaczego? Mężczyzna, przyznając się do winy, nie wniknął w szczegóły i po prostu powiedział, że chciał śledzić dostawę kart Pokémon do sklepu. Możemy jednak przypuszczać, że zależało mu na zdobyciu najnowszego zestawu Pokémon 30th Celebration, którego brakowało w wielu okolicznych sklepach.
Karty Pokémon – szczególnie te rzadkie i limitowane – potrafią osiągać zawrotne kwoty. Przykładem jest Pikachu Illustrator z 1998 roku, która wcześniej należała do youtubera, celebryty i wrestlera, Logana Paula. W lutym tego roku została sprzedana na aukcji domu Goldin za kwotę 16,49 miliona dolarów, a jej nabywcą został AJ Scaramucci.
Dało się to zrobić bez łamania prawa – teraz może spędzić pół roku w więzieniu
Fox8 News przeprowadziło wywiad z właścicielem sklepu Operation Fandom, na parkingu którego zamontowano lokalizator. Jego wypowiedź czyni tę sytuację jeszcze bardziej absurdalną, ponieważ – jak przekonuje – informacje o dostawach nie są wcale trudno dostępne. Wystarczy śledzić Facebooka, Instagrama czy TikToka, gdzie kolekcjonerzy chętnie dzielą się szczegółowymi terminami dostaw.
Kent Kubasta jednak postawił na niekonwencjonalne metody, za co teraz musi ponieść konsekwencje. Mężczyzna może zostać ukarany do 180 dni pozbawienia wolności oraz grzywną w wysokości 1000 dolarów.
Jeśli jednak myślicie, że w tej całej sytuacji granice przyzwoitości zostały przestroczone, warto zwrócić uwagę na incydent, który miał miejsce w sklepie Target w Lisbon (Connecticut), gdzie doszło do rękoczynów pomiędzy dwójką skalperów, a parą zwyczajnych konsumentów poszukujących zestawów Pokémon 30th Celebration. Jeden ze skalperów miał uderzyć mężczyznę, który go nagrywał, przez co ów upadł na czteroletnią dziewczynkę.
Jak widać, tytuł tego artykułu nie jest przesadzony. Czasami Pokémony mogą zabrać nam rozum; dotyczy to w zasadzie wszystkiego, co limitowane, pożądane i potencjalnie drogie. Szkoda, że ludzka chciwość potrafi zniszczyć nawet tak niegroźną zabawę, jak zbieranie kart z sympatycznymi stworkami.
Źródło
